dr n. med.

Anna Brzozowska - Jaśkiewicz

Odczarowuję relację Pacjent-lekarz. Obalam kity i mity medycyny estetycznej. W przystępny sposób opowiadam o profilaktyce zdrowia, chorobach neurologicznych, ale nie tylko. Zarażam pozytywnym myśleniem. Namawiam do zdrowego i aktywnego trybu życia oraz wszystkiego, co wprowadza nas w dobry nastrój.

Zapraszam do śledzenia bloga dr_neuro.beauty.
[Więcej >>>]

Snapchaciku powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie? – snapchatowa dysmorfia, czyli kiedy jesteśmy rozczarowani swoim wyglądem offline.

Anna Brzozowska - Jaśkiewicz05 lutego 2022Komentarze (0)

dysmorfofobią, dysmorfia selfie, Snapchat, Instagram, social media, medycyna estetyczna, chirurgia plastyczna

Uroda z social mediów

Żyjemy w czasach ogromnej popularności social mediów. Portale społecznościowe codziennie ukazują zdjęcia influencerów lub naszych znajomych upiększonych filtrami. A my, podobnie jak oni, chcemy dowartościować się za pomocą ogromu lajków.

Obsesja bycia „pięknym” towarzyszy ludziom od dawna, jednak social media to zjawisko mocno spotęgowały.  Obecnie trudno sobie wyobrazić udostępnienie zdjęcia bez wcześniejszego poprawienia go w aplikacji. A już tym bardziej selfie.

Piękno od ręki z ręki

dysmorfofobią selfie medycyna estetyczna chirurgia plastyczna

Nowe media mogą mieć zgubny wpływ na samoocenę ich użytkowników. Wydawałoby się wspaniale!

Po retuszu jesteśmy ładniejsi, młodsi, wygładzeni, piękniejsi, ale taki z pozoru niewinny zabieg może mieć poważne konsekwencje.

Selfie z nałożonymi filtrami, dzięki którym można powiększyć oczy, uwydatnić kości policzkowe, poprawić wygląd skóry czy powiększyć usta, powodują zaburzenie odbioru piękna.

Pokolenie intensywnie korzystające z nowoczesnych aplikacji jest szczególnie narażone na dysmorfofobię, znaną też jako cielesne zaburzenie dysmorficzne (ang. BDD – Body Dysmorphic Disorder).

W krzywym zwierciadle

Snapchatowa odmiana dysmorfofobii polega na braku akceptacji swojego  wyglądu i ewentualnych niedoskonałości twarzy, które można zamaskować filtrami w aplikacji. Jedną z popularniejszych aplikacji dostarczającą tego typu narzędzi do obróbki zdjęć  jest Snapchat.

Stąd zjawisko braku samoakceptacji tuszowane przez filtry poprawiające wygląd, określane jest jako „dysmorfia Snapchatowa”, „dysmorfia Instargramowa” albo „dysmorfia selfie” – czyli zniekształcanie twarzy na wzór popularnych filtrów do obróbki zdjęć. Termin  „snapchatowa dysmorfia”  jest używany już  nawet przez lekarzy.

Kiedy zdradza nas lutro

dysmorfofobią selfie medycyna estetyczna chirurgia plastyczna

Zjawisko tego zaburzenia zauważyła i opisała  doktor Neelam Vashi, dermatolog z Boston University School of Medicine.  Zdaniem badaczki, łatwość poprawy urody za pomocą aplikacji tworzy nową rzeczywistość piękna, która jest tak naprawdę nierealna i często nieosiągalna.

Niestety łatwo się od tego wirtualnego poklasku uzależnić, a wykreowany w sieci „mój idealny obraz” zaczyna być trzonem naszej tożsamości i dominować nad tym rzeczywistym.

To uruchamia pogoń za zniekształconym własnym obrazem selfie.

Jest jednak druga strona medalu, taka osoba patrząc w lustro przeżywa dysonans, ma poczucie jakby ciało spiskowało z rzeczywistością i drwiło z niej okrutnie. Wtedy rodzą się kompleksy i obawy dotyczące własnego wyglądu.

Zjawisko najbardziej jest powszechne wśród młodych ludzi, zwłaszcza kobiet i często jest przyczyną zaburzeń nerwicowo-depresyjnych, w tym dysmorfofobii.

Mieć usta jak Angelina…już wcale nie jest trendy?

Rozczarowanie rzeczywistym obrazem własnej osoby często pcha ludzi w objęcia lekarzy medycyny estetycznej i chirurgów plastycznych, którzy zostają postawieni przed niemożliwym zadaniem.

Od dawna można było spotkać w swojej pracy, pacjentów z „dziwnymi” oczekiwaniami estetycznymi.

Jeszcze do niedawna takie potrzeby estetyczne podyktowane były obrazami i trendami z Instagrama.  Obserwowane w mediach społecznościowych „wzory piękna”, okraszone solidną dawką filtrów były  niedoścignionym marzeniem followersów.

Wówczas pacjenci niejednokrotnie przychodząc do gabinetu medycyny estetycznej, posiłkowali się zdjęciami ulubionych gwiazd lub influencerów. Dopytywali o  korektę  nosa, ust, brody, policzków na wzór prezentowanych zdjęć.

Czas pędzi do przodu, oczekiwania by mieć seksowne usta jak Angelina Jolie albo  nos jak Jessica Alba?  To już przeszłość.

W pogoni za swoim „idealnym ja”

Aktualny trend, zwłaszcza wśród młodszych pacjentów znacząco podniósł poprzeczkę absurdu. Obecnie ludzie chcą się upodobnić już nie tylko do ulubieńca z ekranu smartfona, ale do swoich własnych selfie upiększonych za pomocą filtrów ze Snapchata czy innej aplikacji poprawiającej wygląd.

W gabinecie coraz częściej spotykam się z sytuacją, kiedy pacjenci wyświetlają retuszowane swoje zdjęcia i pytają, czy taki efekt jesteśmy w stanie uzyskać za pomocą narzędzi medycyny estetycznej?

Sprostać takim oczekiwaniom jest z reguły niemożliwe, a próby ich doścignięcia mogą okazać się karykaturalne, gdyż taki obraz w rzeczywistości nie istnieje.

Lucy O’Grady, młoda mama trójki dzieci z Londynu, swoją przygodę z poprawianiem selfie rozpoczęła od jednej aplikacji. Potem sięgnęła po inne filtry.

Rezultaty upiększania online, były tak oszałamiające, że Lucy zauważyła, że zupełnie nie toleruje swojego prawdziwego odbicia w lustrze. Brak akceptacji swojego wyglądu, zapoczątkował wędrówkę Lucy do gabinetów chirurgów plastycznych. Chciała jak najbardziej upodobnić się do siebie po retuszach.

Pakiet jej ingerencji w urodę obejmował szereg zabiegów z zakresu medycyny estetycznej i chirurgii plastycznej, jednak wciąż czuła się nieusatysfakcjonowana ostatecznym efektem i nie przestawała w dążeniu do „ideału z selfie”.

W taką pułapkę wpada coraz więcej młodych osób, zwłaszcza kobiet wpadając niepostrzeżenie w sidła dysmorfofobii.

Gdy głowa nienawidzi ciała

Lekarze powinni stać na straży bezpieczeństwa swoich pacjentów.

Problem dysmorfofobii jest zaburzeniem złożonym.

Dysmorfofobia jako obsesja wyglądu, a przekonanie o brzydocie własnego ciała ma podłoże psychiczne.

Ten dyskomfort nie może zostać na stałe złagodzony pojedynczym zabiegiem upiększającym.

Krytyczne myśli na temat swojego ciała nie znikają, nawet gdy otoczenie stale zapewnia nas o akceptacji i estetycznym wyglądzie.

Chorzy spędzają wiele czasu przed lustrem i nieustannie myślą o swoich „wadach”, co wywołuje ich złe samopoczucie i izolację społeczną.

Żaden skalpel nie jest tak idealny jak filtr Snapchata

Badania dostarczają danych, że tylko niewielki odsetek osób z dysmorfofobią, poddanych zabiegom upiększającym, jest ostatecznie zadowolonych z ich efektu. Niespełnione oczekiwania prowadzą do kolejnych operacji.

Tak to było w przypadku modelki glamour Alicii Douvall, która przeszła łącznie ponad 300 zabiegów estetycznych. Pacjentom magającym się z „snapchatową dysmorfią” lekarze często odmawiają wykonania zabiegów upiększających.

Oczekiwania i  żądania takich osób bywają niemożliwe do zrealizowania. Podjęcie kolejnych interwencji estetycznych i chirurgicznych mogłoby doprowadzić do nieodwracalnego oszpecenia pacjenta lub nawet poważnych komplikacji zdrowotnych.

Problem  dysmorfii selfie najczęściej dotyczy osób, które obsesyjnie uwielbiają robić sobie zdjęcia i udostępniać na swoim profilu w mediach społecznościowych. Przyczyną takiego stanu, może być nie tylko chęć uwiecznienia danej chwili ale również potrzeba samoakceptacji i pozbycia się gorszych myśli.

Jeżeli chcesz skorzystać z mojej pomocy, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 888 045 000e-mail: rejestracja@neurobeauty.pl

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez dr n. med. Annę Brzozowską - Jaśkiewicz w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

Poprzedni wpis: